Lekcja w Popradzie, CCCP gościnne tylko poza lodem | Czarty Kraków
do poczytania...

Aktualności

Lekcja w Popradzie, CCCP gościnne tylko poza lodem

Po meczu na Słowacji spodziewaliśmy się, że nie będzie łatwo i rzeczywiście nie było. Przegraliśmy zasłużenie, ale wysoka porażka 11:2 nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania.

dsc01830 Jak wspominaliśmy w zapowiedzi, wyjechaliśmy do Popradu mocno osłabieni. Niestety nieobecność kilku podstawowych zawodników (Grzegorz Sławecki, Krzysztof Żak, Bartłomiej Cupiał, Wojciech Nanke, Marek Ptak, Marcin Bubka, Paweł Łada – ten ostatni towarzyszył nam, ale na lód z powodu kontuzji nie wyszedł) musiała odbić się na możliwościach naszego zespołu w tym meczu.

Nie sposób nie wziąć też pod uwagę faktu, że przyszło nam się zmierzyć w tym meczu z kilkoma zawodnikami z profesjonalną przeszłością ligową, co potraktowaliśmy jako duże wyzwanie. Warunki fizyczne również były po stronie rywali, o których nieprzesadnie można powiedzieć, że do ułomków nie należą…

W słowackiej stolicy Tatr zagraliśmy 11 zawodnikami w polu, co wobec pełnych trzech piątek przeciwnika było dla niego sporym handicapem. Wobec nieobecności w bramce Grzegorza Sławeckiego jego miejsce zajęli do spółki Kamil KusMichał Suder.

Nie kalkulując przesadnie wyszliśmy na lód zmotywowani i z wiarą we własne siły. Mimo dość szybkiej utraty pierwszej bramki obraz gry w pierwszej tercji był wyrównany, a okazje do zdobycia bramek obie strony kreowały w liczbie porównywalnej. W tej części gry udało nam się jedną z nich wykorzystać, wyrównując stan meczu po dwójkowej kontrze duetu Krzysztof KozdronkiewiczArkadiusz Opozda. Po przyjęciu i strzale z niedużej odległości krążek zatrzymał się niemal na linii bramkowej, skąd do sieci wpakował go nasz kapitan. Po pierwszej tercji zjeżdżaliśmy z wynikiem remisowym, który dawał nadzieję na korzystny końcowy rezultat.

W drugiej tercji znów wyszedł na jaw jeden z naszych głównych mankamentów, czyli słaba gra w przewadze liczebnej. Mimo kilku takich okazji nie wykorzystaliśmy żadnej, a na dodatek w całym meczu straciliśmy dwie bramki, mając na lodzie jednego zawodnika więcej. To, jak nam się wydaje, jeden z momentów decydujących o końcowym wyniku.

Trzecia tercja to rosnąca przewaga gospodarzy, którzy podkręcali tempo i szybkimi podaniami z obrony raz po raz na dużej szybkości testowali naszych obrońców. Ci robili co mogli, ale grając na dwie pary z silnym przeciwnikiem nawet dobre przygotowanie fizyczne nie wystarczyło, by ustrzec się błędów na dużym zmęczeniu. Z minuty na minutę opadaliśmy z sił, a szybka strata kilku bramek w krótkim odstępie czasu rozstrzygnęła losy meczu. Przewaga liczebna w boksie rywali zdaje się być kolejną istotną przyczyną tak wysokiej porażki. Warto zaznaczyć, że pomimo przewagi rywala stworzyliśmy sobie sporo sytuacji bramkowych, a w kilku z nich do sukcesu brakło bardzo niewiele, zwykle trochę precyzji i zimnej krwi.

Zawsze staramy się walczyć do końca o najkorzystniejszy rezultat i tym razem to nam się udało. W swoim stylu, soczystym strzałem po indywidualnej akcji z obrony, niemal równo z końcową syreną bramkę zdobył Filip Dudek, ustalając wynik spotkania.

Na zakończenie meczu rozegraliśmy konkurs rzutów karnych, w którym każdy z zawodników miał okazję wykazać się w indywidualnym pojedynku z bramkarzem drużyny przeciwnej. Po dość emocjonującej rywalizacji ulegliśmy ostatecznie i w tym elemencie 5:4, choć kilka najazdów przed końcem prowadziliśmy 1:3.

Miła niespodzianka czekała nas po meczu, gdyż nasi rywale dając dowód słowackiej gościnności zaprosili nas na prawdziwą ucztę. Nie obyło się bez złocistego napoju, który jak zwykle w tych rejonach geograficznych, smakował wyśmienicie!

Do Krakowa wracaliśmy mimo wysokiej porażki w niezłych nastrojach. Wszakże rozegraliśmy spotkanie z silnym rywalem, obyło się bez kontuzji, a rywalizacja była „fair”. Każdy z nas dał z siebie wszystko, o czym świadczyła choćby znacznie cichsza niż zwykle atmosfera w busie w drodze powrotnej. Zamiast zwykle prowadzonych rozmów niewiele dało się słyszeć, bo większość z nas po meczu była tak zmęczona, że nie miała siły na nic innego, jak tylko odpoczynek i sen.

Rywalom dziękujemy za dobre „zapasy”! Mecz dał trenerowi po raz kolejny spory materiał do analizy. Liczymy, że kolejne meczowe doświadczenia zaprocentują w przyszłości, a z hokeistami z Popradu zmierzymy się w rewanżu w Krakowie i w pełnym składzie uda nam się osiągnąć u siebie korzystniejszy rezultat.

HK CCCP Poprad – Czarty Kraków 11:2 (1:1. 4:0, 6:1) – 3×20 minut niezatrzymywanego czasu gry

HK CCCP Poprad: Jozef Dubasak (Ludovit Korvin) – Julius Lojek, Miroslav Tocon, Pavol Tatac, Stanislav Tybor, Jan Meleky – Jakub Duda, Radovan Uroda, Maros Kubansky, Viliam Hurtuk, Marcel Roth – Milan Soltys, Pavol Majercak, Radovan Mrukvia, Lukas Duchnicky, Patrik Scibran.

Czarty Kraków: Kamil Kus (Michał Suder) – Grzegorz Kozdęba, Andrzej Tuleja, Krzysztof Kozdronkiewicz, Mateusz Szwachta, Arkadiusz Opozda – Marcin Dziurkowski, Filip Dudek, Piotr Kisiołek, Kamil Ozimek, Michał Kostrzewa – Tomasz Michalski.

 

Podobne artykuły


Dyskusja

Możliwość komentowania tego artykułu jest zablokowana.



Komentowanie jest zablokowane.

Wyszukiwanie


Ostatni mecz

21.04.2017 12:45 (Sosnowiec)
Nesta Toruń - Czarty Kraków 3:2

22.04.2017 09:00 (Sosnowiec)
Łotry Kraków - Czarty Kraków 2:3

22.04.2017 17:45 (Sosnowiec)
Czarty Kraków - MOHT Gdańsk 3:1

Najbliższy mecz

23.04.2017 11:00 (Sosnowiec)
Wolves Tychy - Czarty Kraków 7:2

Tabela II ligi ŚALH 2016/2017

M-ce Drużyna Mecze Punkty
1. Wolves Tychy 12 24
2. Cracovia Amatorzy 12 20
3. Czarty Kraków 12 13
4. Katowickie Byki 12 12
5. STV Katowice 12 10
6. Zagłębie Sosnowiec II 12 5
7. Chemik Kędzierzyn-Koźle - 0

więcej

Kalendarz Czartów Kraków

Wrzesień 2017

pon wt śr czw pt sob nie
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

Archiwum